Kody kreskowe do lamusa, nadchodzi era kodów 2D

Każdy z nas przywykł do zwykłych kodów kreskowych. Są na każdym produkcie. Na praktycznie wszystkim co kupujemy, no może poza marchewką na bazarze. Jednak ich czas dobiega końca. Dlaczego? Ponieważ nie potrafią przenieść dużej ilości informacji. W zależności od typu kodu, można zapisać kilka lub kilkanaście cyfr – niektóre typy kodów kreskowych potrafią zapisać litery ale generalnie im więcej informacji tym las kresek dłuższy. Znowu im dłuższy tym większa szansa na zniszczenie takiego kodu na opakowaniu produktu. Od kilkunastu lat istnieją dwuwymiarowe kody kreskowe. Różnią się one nieco od tych znanych na co dzień. Jednak każdy spostrzegawczy człowiek mógł się z nimi spotkać. Zaczynają się pojawiać na niektórych fakturach, na spodach laptopów, czasem w magazynach i czasopismach – a wyglądają jak mozaika (po lewej – w standardzie DataMatrix lub QR Code po prawej). Jeśli posiadasz telefon marki Nokia to być może masz zainstalowany czytnik takich kodów a dokładniej aplikację, która używając wbudowanego w telefon aparatu potrafi odczytać magiczne kropeczki. Co więcej Nokia udostępniła również za darmo generator kodów (zarówno DataMatrix jak i QR)

Dlaczego te kody są lepsze? Ponieważ od początku projektowano je do przenoszenia większej ilości informacji w dodatku alfanumerycznej.

Do czego można je zastosować ???

Wyobraź sobie, że dostajesz wizytówkę na której z drugiej strony znajduje się zapisany adres WWW albo email. Czyż nie byłoby to dobre? Zamiast przyklepywać adres, wystarczy pokazać go komputerowi/komórce aby sobie odcyfrował. Jeśli chcę aby moje maile były podpisane cyfrowo, mogę umieścić w sieci mój klucz publiczny a na wizytówce zamieścić link do strony. Producenci wszelkich dóbr mogą w reklamach „nieklikanych” (telewizja, prasa, ulotki, bilbordy) zamieścić link do ich e-sklepu. Po sfotografowaniu a następnie otwarciu takiego „linku” można od razu zakupić towar. Czyż nie byłoby to ułatwienie? Takie zastosowania już są. Firma H&M już oferuje takie usługi.

Źródło: MyDigitalLife

Nie wierzysz w przyszłość takich kodów? Firma Google również zaangażowała się w tą technologię i oferuje reklamy – Google Ads a raczej Print Ads.

Oczywiście pojawiają się również głosy obnażające niedoskonałości technologii. Telefon, którym „czytamy” kod musi chwilę przeanalizować obraz, samo uchwycenie prawidłowego kadru też zabiera czas, czasem krótkie adresy szybciej wklepiemy ręcznie niż przez kod kropkowy (??) – jednak proponowane w powyższym artykule RFID jest mniej rozpowszechnione niż kody kropkowe i ciągle dużo droższe w porównaniu do ceny wydruku kodu kreskowego czy kropkowego.

Ja, osobiście chciałbym aby drukowane karty zasileń do telefonów „na kartę” oprócz kodu w postaci cyferek miały obok kod zapisany w postaci kropek, dzięki czemu zamiast stukać wystarczyłoby zrobić fotkę coś na kształt proponowanych przez mPay płatności. Czyż zamiast klepać *123*12345678901234# nie byłoby szybciej zadzwonić pod numer:

Z serii postów o dwuwymiarowych kodach krestowych ukazały się:

[tags]Polska, Nokia, Kody kreskowe,kody 2d,DataMatrix,QR Code[/tags]

Moda na wersję beta

Ostatnio widzę, że bardzo popularne stało się upublicznianie wersji beta oprogramowania. Zastanawiam się, czy tak było jeszcze kilka lat temu i dochodzę do wniosku, że raczej nie. Jeśli wychodziło jakieś oprogramowanie to „działało” no i trzeba było za nie zapłacić. W tej chwili firmy wypuszczają darmowe bety, my dzięki temu za darmo możemy zaznajomić się z nowościami a „oni” mają darmowe testy. Wydaje się, że jest to dobre dla obu stron – z tą różnicą, że nikt nie liczy ani strat ani nerwów zniszczonych beta testerom i niestety ale najczęściej nie [mają/mamy] z tego zupełnie nic oprócz satysfakcji. Potem trzeba i tak wyciągnąć forsę z portfela i zapłacić – i to pełną kwotę. Jest kilka firm, które za zgłoszone błędy w programie beta dają pełną licencję, ale takich na palcach ręki liczyć ale i tak chwała im za to.

Do napisania tego zmobilizowała mnie wiadomość o wypuszczeniu – a jakże – wersji beta programu Nokia Maps 2.0, które to będą lepsze, ładniejsze i bardziej funkcjonalne.

Co mnie przeraża to fakt to, że mimo Nokia wypuszcza bete, to część funkcjonalności jest płatna:

Some services like Drive and Walk navigation and City guides require purchase.

Oraz błąd który może narazić nas na spore koszty – poza abonamentem za który i tak musimy zapłacić (dobrze, że chociaż o tym informują)

Traffic info service has a known defect that it is downloading too much data when activated. We recommend you do not purchase or use Traffic info with this Beta release.

A miało być tak pięknie…… chyba lepiej poczekać do oficjalnej premiery Nokia Maps 2.0 a w czasie oczekiwania zaznajomić się z innymi betami oferowanymi przez Nokię na

[link nieaktualny]