5 października w Krakowie odbyła się konferencja ABB Dev Day. Ten wpis to kilka moich przemyśleń na jej temat.

Na pierwszy rzut rzeczy złe/niedobre/niedociągnięcia.

  1. prawie zerowa dostępność do gniazdek elektrycznych, nie było za bardzo gdzie doładować laptopa/komórkę/tablet, sala, w której odbywała się konferencja była ich pozbawiona co jest niedogodnością szczególnie jeśli chce się aktywnie śledzić twittera, który był podczas konferencji dość aktywny*
  2. lista wykładów wydrukowana na tyle identyfikatora wydrukowana została “normalnie” a nie odwrotnie przez co aby sprawdzić jaki wykład będzie następny nie wystarczyło podnieść wiszący na smyczy identyfikator – trzeba bylo to jeszcze odpowiednio odwrócić. Lepiej sprawdza się identyfikator w stylu Microsoftowego MTS-a czyli taki, którego agenda jest wydrukowana “do góry nogami”.
  3. ….. brak łatwo dostępnego parkingu
  4. w materiałach konferencyjnych nie dostałem Raspberry PI**

I tyle, nie jestem wstanie do niczego innego się doczepić a naprawdę próbowałem. Moim zdaniem to świadczy o tym, jak świetna ta konferencja była i jak perfekcyjnie została przygotowana. Osobiście jechałem dla dwóch wykładów – Scotta Hanselmana i Grega Younga. Wprawdzie oba wykłady widziałem wcześniej (Hanselmana na Webstock’12 i Younga na NDC2012) to jednak widzieć ich na żywo to coś zupełnie innego. Pozostali wykładowcy, no cóż, byli bardziej niż miłą niespodzianką dla mnie. Dawno nie było tak, abym wrócił z konferencji tak bardzo naładowany pomysłami, wiedzą i pozytywną energią. Żałuję, że nie mogłem zostać na after party i mam nadzieję, że w przyszłym roku to naprawię.

I jeszcze jedna sprawa – sponsoring

Konferencję sponsorowała firma ABB i oprócz notatnika z logo ABB  i jakiejś jednej ulotki zero nachalnego marketingu. Niesamowite! Osobiście zupełnie nie miał bym nic przeciwko gdyby pojawiła się 15 minutowa prezentacja na temat sponsora – ot uważam, że robiąc taką konferencję w takiej cenie*** było by to zupełnie akceptowalne.

Wnioski

W przyszłym roku wybieram się ponownie na DevDay (jeśli ofc przejdę selekcję) bo odniosłem wrażenie, że to nie była zwykła konferencja dla “muchołapów”**** tylko zjazd prawdziwych .net-owych geeków z całej polski.

* na Javovej konferencji 33 Degree przez pewien czas trendowaliśmy na Twitterze, na DevDay #DevDay był bardzo aktywny, na MTS-ie #mts2012 był praktycznie głuchy mimo że MTS to największa z tych trzech konferencji.

** naprawdę nie obraziłbym się gdybym w materiałach dostał Raspberry Pi (szczególnie, że na niektórych konferencjach takowe rozdawali)

*** wstęp 0 (słownie zero) PLN

**** muchołapy to programiści wg. pewnej osoby